Krótki przegląd zbliżających się misji kosmicznych

Zbliżający się Początek roku szkolnego tuż, tuż. To dobra okazja, by przyjrzeć się planowanym w najbliższym czasie misjom kosmicznym. Niestety w wyniku problemów technicznych, niektóre z najbardziej ekscytujących przedsięwzięć, takich jak misja InSight na Marsa, zostały przesunięte na późniejsze lata. Jednak nie zabraknie fascynujących wydarzeń w dziedzinie badania kosmosu, na które warto czekać.

OSIRIS-REx

Sonda OSIRIS-REx zostanie wyniesiona w kosmos już 8 września z Przylądka Canaveral w Stanach Zjednoczonych.. Nazwana na cześć egipskiego boga śmierci i odrodzenia sonda zostanie skierowana w stronę planetoidy Bennu (otrzymała to imię w konkursie The Planetary Society, w mitologii egipskiej odnosi się do świętego ptaka uznawanego za duszę Ozyrysa), do której zbliży się w sierpniu 2018 roku. Jednym z jej celów jest zbadanie, czy asteroidy takie jak Bennu mogą w przyszłości zagrozić życiu na naszej planecie. Od pozostałych misji na małe ciała niebieskie Układu Słonecznego, do których powoli „przyzwyczajamy się” po sukcesach Rosetty i sondy Dawn, różni ją niecodzienny fakt. Po ponad rocznym badaniu planetoidy za pomocą swoich instrumentów naukowych ze stosunkowo bezpiecznej odległości, OSIRIS-REx zacznie bardzo powoli zbliżać się do jej powierzchni. Gdy znajdzie się na wysokości kilku metrów z wysięgnika sondy zwanego TAGSAM, wydostanie się strumień azotu, który wyrzuci w górę pył i odłamki skalne. Zadaniem instrumentu sondy będzie zebranie od 60 do 2000 gramów próbek, a następnie przetransportowanie ich z powrotem na Ziemię we wrześniu 2023 roku. Gdyby pierwsza próba się nie powiodła, OSIRIS-REx będzie mógł powtórzyć ją dwukrotnie w innym miejscu.

Sonda OSIRIS-REx podczas przygotowań osłony termicznej w Kennedy Space Center. Źródło: NASA/Michelle Stone

Sonda OSIRIS-REx podczas przygotowań osłony termicznej w Kennedy Space Center. Źródło: NASA/Michelle Stone

Pierwszym urządzeniem, które dostarczyło próbkę z małego ciała niebieskiego była japońska sonda Hayabusa.  W 2005 roku dotarła ona do planetoidy Itokawa, a w 2010 roku powróciła na Ziemię z zebranym z powierzchni pyłem o masie ok. 1 grama. Warto wspomnieć także dwie inne sondy, które wróciły z kosmicznymi próbkami na Ziemię: Stardust pobrała do badań cząsteczki z pyłu otaczającego kometę Wild 2, natomiast Genesis zebrała cząsteczki wiatru słonecznego. Niestety ta ostatnia  rozbiła się przy lądowaniu na pustyni w Utah w 2004 roku. Ponadto w drodze na planetoidę Ryugu jest sonda Hayabusa 2, która w 2020 roku ma powrócić z próbkami z jej powierzchni.

ExoMars i lądownik Schiaparelli

W marcu 2016 roku wystrzelona została para orbitera Trace Gas Orbiter i lądownika Schiaparelli w ramach misji ExoMars. Obecnie zbliża się do Czerwonej Planety i już w październiku wejdzie na jej orbitę. Europejska Agencja Kosmiczna poinformowała niedawno, że lądownik osiądzie na równinie Meridiani Planum. Elipsa, w której zawiera się potencjalne miejsce lądowania ma wymiary 100 x 15 km.Głównym zadaniem lądownika Schiaparelli będzie przetestowanie nowych technologii, które znajdą miejsce w przyszłych misjach międzyplanetarnych realizowanych przez ESA.

Na kilka dni przed dotarciem do celu Schiaparelli zostanie odłączony od orbitera i skieruje się w stronę Marsa, by wejść w jego atmosferę z prędkością 21 tys. km/h. Tak wielkie prędkości wymagają potężnej i nowoczesnej osłony ablacyjnej (chroniącej przed wysokimi temperaturami podczas wejścia w atmosferę) oraz hamowania za pomocą silników rakietowych. W tym czasie orbiter wejdzie na orbitę Marsa, by oczekiwać na pierwsze (miejmy nadzieję, że pomyślne) sygnały z lądownika. W nawiązaniu łączności pomogą także sondy NASA, które będą obserwować cały proces. Misję ExoMars szczegółowo opisaliśmy w naszym artykule z listopada 2015 roku, do którego serdecznie zapraszamy.

Co później?

Na przełomie 2016 i 2017 roku warto  śledzić informacje o misjach takich jak chińska Chang’e 5, amerykańska Red Dragon, czy europejska e.Deorbit. Nie zapominajmy też o sondzie Juno, która już orbituje wokół Jowisza, a w październiku zacznie wysyłać cenne dane naukowe, których nie możemy się doczekać.